To było w 2021 roku. Po 15 latach przerwy wróciłem do swojej pierwotnej zajawki.
Na początek nic skomplikowanego… Chciałem po prostu dostroić się do ściany z szacunkiem – malując ją niczym ołówkiem po kartce. Odnaleźć jej walory i przeobrazić „tchnieniem” sprayu, by nie złamać jej układu skrzydeł, licznych wejść i korytarzy.
Materia, dawno już zapomniana i zdemolowana, odbiła swojego ducha przez deszcz i słońce, a od dziś – przez liczne linie nowych „bytów”.
Ciekaw jestem, co z tej akcji jeszcze wyniknie…